|
Blog > Komentarze do wpisu
Gromy na głowę prezesa
Od kilku dni na głowę Jarosława Kaczyńskiego sypią się gromy. Nie pierwsze to gromy na jego głowę. Takie już mamy społeczeństwo, że część, bez względu na wszystko, będzie sypać gromy na głowę Kaczyńskiego, a druga część – na głowę Tuska. Niczym kibole dwóch przeciwnych drużyn. Oczywiście obu tych panów należałoby potraktować smołą i pierzem, ale teraz chodzi mi o coś innego. Panu Kaczyńskiemu dostaje się za niedawną propozycję przywrócenia w Polsce kary śmierci dla morderców. Propozycja jak najbardziej słuszna, ale podejrzewam, że podyktowana nie szczerymi intencjami, lecz chęcią zyskania kilku punktów sondażowych. Mniejsza z tym. Pan Kaczyński ma mocno przerąbane, za to że w naszym demokratycznym państwie zaproponował, aby morderców traktowano tak, jak życzy sobie tego większość Polaków. Nie chce mi się pisać o słuszności kary śmierci dla tych, którzy z premedytacją odbierają życie niewinnych ludzi, bo wydaje mi się ona oczywista. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to mam do kogoś takiego tylko dwa pytania: czy w latach 1945-49 też byłby przeciwnikiem kary ostatecznej dla oskarżonych w Norymberdze i dlaczego nie? Szczególnie chętnie zadałbym te pytania kardynałowi Kazimierzowi Nyczowi, który może nie rzucał w pana Kaczyńskiego gromami (dzisiaj przecież kardynałowi już nie wypada), ale w odpowiedzi na jego propozycję oświadczył, że Kościół Katolicki był, jest i będzie przeciwnikiem wymierzania mordercom sprawiedliwej kary. Kardynał Nycz twierdzi również, porównując karę ostateczną do aborcji, że skoro Bóg jest jedynym dawcą życia, również tylko on może decydować o śmierci. Mógłbym oczywiście przytoczyć liczne fragmenty z Pisma Świętego, które rację przyznawałyby jednak panu Kaczyńskiemu, ale po co? Gdybym miał pisać o wszystkim różnicach między tym, co mówią różne kościoły (z KK na czele), a Biblią, wyszłaby z tego długa i pewnie nudna książka. Natomiast wypowiedzi Kardynała Nycza świadczą dobitnie, że albo nie zna on doktryn Kościoła Katolickiego, albo zwyczajnie kłamie. Zamiast odwoływać się do Biblii, której treść, jak wiemy od różnych tzw. autorytetów, jest przestarzała, symboliczna i nie należy traktować jej dosłownie, przytoczę fragment Katechizmu Kościoła Katolickiego. Art. 2266: Wysiłek państwa, aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się zachowań, które łamią prawa człowieka i podstawowe zasady obywatelskiego życia wspólnego, odpowiada wymaganiu ochrony dobra wspólnego. Prawowita władza publiczna ma prawo i obowiązek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestępstwa. Art. 2267: Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Nie wiem jaka inna kara, niż kara śmierci, może być proporcjonalna do morderstwa z premedytacją. To wie kardynał Nycz. Oczywiście znając przewrotność KK, który potrafi np. tak zinterpretować słowa Jezusa nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie (Mt 23:9), żeby wszyscy nazywali papieża ojcem i do tego świętym, to zapewne znowu ja się mylę. Zamiast czytać Biblię i cytować Katechizm Kościoła Katolickiego przeciwko jego zwierzchnikom, powinienem raczej siedzieć cicho, chodzić na mszę i hojnie rzucać na tacę. Ups. Zapomniałem, że i tak podlegam ekskomunice, więc mogę gadać co mi się podoba. Mogę nawet żądać od władzy, aby była narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle (Rzym 13:4). poniedziałek, 28 listopada 2011, kylu12488
|
Napisz do mnie: Polecam:
|